poniedziałek, 13 lipca 2020

Kącik czarownicy: Jak zostać czarownicą?🔮

Jak zostać czarownicą? Czy to się po prostu wie/czuje? Czy trzeba się nią urodzić? Czy będąc dorosłym można też odkryć w sobie wiedźmę? Co trzeba zrobić, aby się nią stać? 


Witaj na moim lifestylowo-magicznym blogu. Jeśli jesteś tu nowy, to pewnie dopiero dowiadujesz się, że wyznaję rodzimą słowiańską wiarę i jestem współczesną szeptuchą. Na moim blogu możesz znaleźć wpisy na temat moich przemyśleń i rozkmin życiowych, recenzje książek i polecjanki filmów/seriali, ktore mnie zaciekawiły i uznałam, że są godne polecenia, moich wierszy i  rękodzieła, mitologii i życia Słowian, magii, sabatów wiccańskich i mojej magicznej naturalnej pielęgnacji i życia w nurcie zero-waste. Jednak w żadnym poście nie odpowiedziałam jeszcze na pytanie: Jak stać się czarownicą? Czy każdy może nią być? Czemu nikt o tym nie mówi? Ba, czemu ja zaczęłam poruszać na blogu tematykę magii i rodzimowierstwa, nie zaczynając od tego pytania?


Wszędzie można trafić na materiały poświęcone życiu czarownicy, nigdzie nie ma odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania. Tak więc w tym poście opowiem wszystko, co wiem na ten temat.

W filmach, serialach i książkach spotykamy się raczej z historiami, gdzie to bycie czarownicą przechodzi z pokolenia na pokolenie. Jest przekazywane we krwi. Ludzie rodzą się w rodzinach czarownic. Jednak jest to jedynie fikcja literacka. I od razu odpowiadam, nie, nie trzeba rodzić się w rodzinie, która praktykuje magię lub wciela pogańskie tradycje, aby być na magię wrażliwy. Nie da się zaprzeczyć temu, że takie czarownice istnieją i myślę, że będzie się ich rodzić coraz więcej. Wynika to z faktu, że czarostwo i pogaństwo stają się coraz bardziej popularne w kątrze dla religii monoteistycznych. Ludzie wracają do starych bogów i rytuałów, rozwijają się duchowo, czerpią z magii ziół i minerałów. To przekazuje się wraz z krwią. 

Nie mogą nie wspomnieć o tym, że nawet jak twoi rodzice czy dziadkowie nie praktykowali magii i nie rozwijali się duchowo, to nie oznacza to tego, że ty nie możesz się urodzić z wrażliwością na energię i zdolnościami widzenia i interpretowania czyjejś aury oraz siłą psycho-fizyczną. Wtedy to bycie czarownicą przyjdzie do ciebie naturalnie. Samo Cię znajdzie. I w tym momencie trudno mówić, że pochodzi się z rodziny czarownic. Po prostu człowiek może urodzić się z predyspozycjami do rozwoju na tej ścieżce. Jednak nie ważne ile osób urodzi się w rodzinie czarownic lub z predyspozycjami. Faktem jest, że w większości współczesnych wiedźm to osoby, które są samoukami, które ciągnęło w stronę magii, kiedy byli.dziećmi/nastolatkami lub dorosłymi ludźmi.

I tutaj nasuwa się pytanie, czy każdy może być czarownicą? Moim zdaniem tak. Każdy może być czarownicą. Kady z nas może mieć potencjał do rozwoju na tej ścieżce. Ja często w rozmowach, kiedy jestem o to pytana, porównuję to do gry na instrumencie.

Teoretycznie, każdy z nas może grać na gitarze lub fortepianie. Niektórzy rodzą się w rodzinie muzyków/ osób muzykalnych, niektórzy z talentem i predyspozycjami do muzyki, mimo że rodzice są sportowcami lub naukowcami, a niektórzy nagle zaczynają się jarać muzyką, mimo że wcześniej nie zwracali na nią aż tak dużej uwagi. Zaczynają ciężko pracować, uczyć się, aż w końcu osiągają mistrzostwo. To nie jest łatwe zacząć od zera. Gdyby było, mijalibyśmy na ulicy samej światowej sławy gitarzystów i pianistów. Tak samo jest z czarownicami. Każdy może nią być, ale nie każdemu się chce, nie każdy ma czas i samozaparcie, nie każdy wie, jak się za to zabrać. 

Mimo, że te około magiczne tematy stały się bardzo modne, to jak ze wszystkich, wiele osób ma słomiany zapał. I tak naprawdę czas i determinacja weryfikują "prawdziwe czarownice". 

Skoro już wiesz,  że każdy może być czarownicą. To teraz nasuwa się kolejne pytanie: Jak się do tego zabrać?  Od której strony ugryźć ten temat? Cóż, nie zależnie od tego, ile mamy lat, zawsze zaczynamy od czytania i uczenia się. Tradycyjnie okres nauki genezy i tajników powinien zająć rok i dzień. Wywodzi się to z religii Wicca. I nawet wiele wiccańskich czarownic kieruje się tą zasadą. Nie zamierzam ci mówić, że tak powinieneś zrobić. Ja sama czytałam, dowiadywałam się wielu rzeczy dużo dłużej niż rok, zanim zaczęłam praktykę. Praktykuję już od dobrych trzech lat i nadal wiele rzeczy mnie zaskakuje, uczę się, poznaję coś nowego,  i to jest fajne. Znam osoby, które od razu zaczęły działać i uczyć się jednocześnie. Znam też takie, które na czytaniu i zgłębianiu wiedzy zaprzestały, bo nauka o magii i wierzeniach pogańskich daje im dostateczną satysfakcję. To wszystko zależy od naszego indywidualnego podejścia i od tego, po co tak naprawdę chcemy być tymi wiedźmami. 

Wiedźma = ta od pradawnej wiedzy i ma obowiązek żyć i służyć w zgodzie z innymi istotami żyjącymi. Żyje według cyklu natury i faz księżyca, oddaje należną cześć bóstwom natury, tworzy z myślą o naturze/ matce ziemi, wierzy i jest wrażliwa na magię kosmosu, ziół i minerałów oraz aurę a także ma notoryczny niedostatek wiedzy, którą zdobywa, rozwija i czuje potrzebę podzielenia się nią z innymi. Dlatego do bycia czarownicą nie potrzebujesz zadnwgo tajemniczego szkolenia, pseudo nauczyciela szarlatana, który wyłudzi od ciebie kasę i nie wiadomo jakich wymyślnych inicjacji przejścia, aby cokolwiek komukolwiek udowodnić. Nie wchodź w jakieś dziwne sekty, komuny i kościoły okultystyczne i inne tego typu gówna. Nie potrzebujesz też na samym początku żadnych niesamowitych narzędzi i akcesoriów aby zacząć swoją przygodę z magią. Bo żaden kupiony przedmiot, amulet, świeca nie sprawią, że posiądziesz jakąkolwiek wiedzę.  Nie musisz też zmieniać religii czy przekonać się do jakiejkolwiek wiary w bóstwa, żeby być czarownicą. Bycie czarownicą to rozwój i udoskonalanie dla własnej satysfakcji, nie dla innych.

Kiedy tak naprawdę zaczniemy już czytać książki i zaczniemy zgłębiać wiedzę, rzeczywiście otworzy się nasz umysł na nowe doświadczenia, to cała reszta przyjdzie do nas naturalnie. Bycie czarownicą stanie się naszą codziennością i nawet nie zauważamy, że codzienną rutyną stanie się medytacja, witanie słońca, oczyszczający napar z pokrzywy, czystka i cytrusów zamiast porannej kawy, ładowanie jedzenia intencjami, palenie świec i kadzidła, czy życie w zgodzie z cyklem natury i fazami księżyca.  

Taka mała rada ode mnie: Nie rzucaj się na głęboką wodę, na wszystko przyjdzie czas. Nie musisz od razu identyfikować się z jakimś nurtem czarownic. Po czasie sam się przekonasz, do czego najbardziej cię ciągnie, do czego masz predyspozycje w jakieś dziedzinie czujesz się najlepiej. Jeżeli nie czujesz się dobrze w tarocie, kryształowych kulach i runach, nie  oznacza to, że będziesz gorszą czarownicą, niż inna czarownica, która od razu skumała o co chodzi we wrożbictwie. O tym też warto pamiętać, bo łatwo jest porównywać się do innych. A w rozwoju duchowym, gdzie wszystko jest tak bardzo indywidualne, intymne i intuicyjne, nie ma to kompletnie najmniejszego sensu.

Może być tak, że na początku będziesz zajarany totalnie jakimś tematem, jednak zbierając informację, odkryjemy, że to nie jest ścieżka dla nas. Ja tak miałam z kwestią rzucania uroków, czarów miłosnych i klątw. Jednak zgłębiając temat, coraz bardziej zaczynał mi przeszkadzać fakt, że to wszystko opierało się na manipulacji i nadmiernej ingerencji w odczucia innych. Zaś dużo bardziej siadła mi ezoteryka i ziołolecznictwo.

Jest też jeszcze sprawa, o której raczej się nie mowi, nie spotkałam się z nią na żadnym magicznym blogu czy kanale na yt: Jak osoba, która naprawdę szczerze chce wejść w praktykę magiczną ma to zrobić, jeżeli nie ma poczucia jakiejkolwiek empatii i wrażliwości? Nie ciagnie jej do natury lub po prostu jest zbyt racjonalna. Dla takich osób, moim zdaniem, dobrym rozwiązaniem są te fizyczne praktyki magiczne, czyli np. magia świec i ziół, przyrządzanie różnych naparów i potraw, a wszystko po to, aby po prostu załapać bakcyla.

Reasumując, żeby zostać czarownicą, najpierw musisz wgryźć się w temat; książki, outlety, kanały na yt i insta, blogi o tematyce magicznej; na pewno znajdziesz coś, co pozwoli ci pogłębiać wiedzę. Dobrze jest też na początku oprzeć się o jakiś nurt, np. Wicca lub rodzimowierstwo Słowian, choć nie musisz, jeśli nie chcesz. Możesz przy tym eksplorować różne inne magiczne ścieżki, mając jednocześnie fundament, bazę wiedzy i punkt odniesienia. No i pamietaj o ćwiczeniach. Nauka wyczuwania, gromadzenia i kierowanis energią to totalna podstawa, bez której dużo nie zadziałamy. Tak samo jest z intuicją i otwartością umysłu. Poza dużymi sabatami możesz też praktykować małe rytuały, które nie wymagają żadnych skąplikowanych akcesoriów, np. magia świec, ziół czy kryształów. Z czasem zaczynamy być coraz bardziej świadomi, wiemy już co możemy zrobić, a czego lepiej nie, znamy swoje granice i możemy inwestować czas i kasę na jakiś magiczny asortyment (nie warto kupować za dużo magicznych gadżetów wcześniej, wiem z własnego doświadczenia). Pamiętaj też, że o wiele lepiej jest zrobić własnoręcznie lub kupić rękodzieło i wesprzeć lokalnych artystów rzemieślników, niż masówkę prosto z taśmy produkcyjnej. Wymaga to po prostu cierpliwości i chęci.


Do następnego. Buziaki. Bye. Do zobaczenia w lepszych czasach


niedziela, 5 lipca 2020

Dlaczego nie chcę mieć dzieci?

Nie urodzę syna, nie posadzę drzewa, nie zbuduję domu, nie, przepraszam mamo


Ostatnio koleżanka mamy z pracy została babcią, a kuzynka (córka stryja) spodziewa się dziecka i na dniach będzie rodzić.  I dzisiaj podczas naszego niedzielnego babskiego dnia , kiedy siedziałyśmy na tarasie i rozmawiałyśmy, ona zaczęła delikatnie schodzić na temat rodzicielstwa.

Cwana bestia badała grunt, bo sama też chciałaby zostać babcią w najbliższej przyszłości. A ja jako wyrodna córka pozwoliłam jej na wywód o zaletach macierzyństwa i o tym, że będę zawsze miała jej wsparcie w wychowaniu pociech, aby na końcu zburzyć jej wszystkie marzenia zdaniem: Ale żeby nie było wątpliwości, nie będę mieć żadnych dzieci". Moje teoretyczne dziecko miałoby dwie matki, na co Polska nie jest gotowa, i potrzebuje dużo czasu, aby pozbyć się strachu i uprzedzeń do osób LGBT, małżeństw partnerskich i adopcji/posiadania dzieci przez pary nieheteronormatywnych. Ale to nie jest jedyny powód, dlaczego nie chcę mieć dziecka. 
Mama próbowała przyswoić sobie tą wiadomość. I kolejny cios: "Coraz bardziej ostatnio współczuję sobie i chłopakom, że zafundowaliście nam życie w takich czasach".
I broń boże nie chodziło mi o życie w naszej rodzinie, choć odbiega od ideału, to mam dobre relacje z rodzicami i braćmi, nie jesteśmy dysfunkcyjni. Chodziło mi o życie na naszej planecie. A raczej dokładnie to, co człowiek zrobił z tą planetą na przestrzeni ostatnich 200 lat. Planetą,  którą zostawiliśmy w opłakanym stanie do życia rodzących się teraz nowym pokoleniom ludzi.
Wielu moich znajomych, przyjaciół w wieku 20-25+ deklarują tak jak ja, że swiadomie nie będą mieć dzieci. Nie jest to nowe zjawisko, bo zawsze w społeczeństwie zdarzały się osoby/ pary, które nie chciały mieć dzieci. I to nie chodzi o to, że nie lubię dzieci, bo je uwielbiam. Po prostu nie chcę  mieć swoich, bo uważam że nasza planeta jest zbyt zaludniona. I też sama na razie ne odczuwam u siebie instynktu macierzyńskiego. 
Oczywiście, nie wykluczam takiej możliwości, że kiedyś to poczuję. Ale wychodzę też z takiego założenia, że jest tyle dzieciaków w domach dziecka i.ośrodkach opiekuńczych, rocznie rodzi się tyle maleństw, które oddawane są do adopcji, że wolę przysposobić takiego szkraba i dać mu miłość i bezpieczeństwo, na które zasługuje, niż wydawać na świat nowego człowieka. Biologia nie sprawi, że byłabym lepszą lub gorszą mamą.
Powód, dla którego nie chcę urodzić dziecka, jest zgoła inny i dużo bardziej poważny, niż moje cholerne wydzimisie. To katastrofa klimatyczna. Nie oszukujmy się - to my, ludzkość - zniszczyliśmy Ziemię i za trzydzieści lat, maksymalnie czterdzieści, nastąpi koniec świata. A nawet jeżeli nie, to co to będzie za życie?! Życie, w którym będziemy bić się o szklankę wody i kromkę chleba, bo przez susze i powodzie zabraknie jedzenia i wody pitnej, w ktorym będą toczone wojny miedzy uchodźcami klimatycznymi, w którym nie będzie już ani jednego skrawka Ziemi bez plastiku i odpadów elekronicznych, w którym będziemy oddychać tylko smogiem. Nie chcę takiego życia ani dla siebie ani dla mojego przyszłego domniemanego dziecka.
Osobiście, zastanawiam się, po co mi te studia. No ale trudno, skończę je, może uda mi się coś dobrego po sobie zostawić... Ale wątpię, niestety. Tak naprawdę daję sobie jeszcze z 10 lat, a potem założę ruch społeczny, który będzie nawoływał ludzi do tego, aby żyli chwilą, żeby robili wszystko to, czego baliby się zrobić w strachu przed przyszłością. Bo moje pokolenie lat 90 i późniejszych, my wszyscy nie mamy przyszłości.
I po tym moim wywodzie najgorsze było to, że mama próbowała być optymistką i w ogólenie, ale czułam jej ból, bo tak naprawdę w pełni szczerze nie mogła powiedzieć mi, że wszystko będzie dobrze, żebym się nie martwiła, że ludzkość znajdzie jakieś rozwiązanie, aby powstrzymać katastrofę klimatyczną i nasza cywilizacja będzie nieskończona, że to jest niemożliwe, że będzie za kilkadziesiąt lat koniec. I po obu szalach jest jest mama, z tą swoją trochę naiwną wiarą w przyszłość i jestem ja i moje pokolenie, o nihilistycznych poglądach i realnym strachu końca cywilizacji, jaką znamy. 


Dużo osób może nie zrozumieć mojego punktu widzenia. Ale co jeśli tym razem naprawdę to się sprawdzi? Co jeśli prognoza raportu IPCC, która mówi,  że mamy max 12 lat, aby powstrzymać katastrofę klimatyczną, sprawdzi się? Bo niestety, termin "ocieplenie klimatyczne" staje się eufenizmem, bo już nie chodzi o cykliczne ocieplanie się lub chłodzenie ziemi, a przegrzanie się ziemi i nadmierna eksploatacja jej oraz dramatyczne przeludnienie. 
A sory bardzo, ale argument typu: "Musisz mieć dziecko, bo na starość nie będzie miał kto ci podać szklanki wody" jest dla mnie o kant stołu potłuc, jeśli za trzydzieści lat nie będzie w ogóle wody pitnej na ziemi. Amen


______******______

Polecjanka:

  • artykuł w PISMO nr.8 sierpień 2019 Springer: Zmiana klimatu już tu jest;
  • kanał popularno-naukowy na YT Kasia Gandor, a szczegolnie jej filmy przy współpracy z UNFOLD;
  • David Wallace-Wells The Uninhabitable Earth

______******______



Do następnego. Buziaki. Bye. Do zobaczenia w lepszych czasach

środa, 17 czerwca 2020

Noc Kupalna, Święto Kupały – czas magii i miłości u Słowian


Noc Kupały – znana na Mazowszu również pod nazwami Noc KupalnaKupalnockaKupała, a na Podlasiu, Śląsku i Podkarpaciu jako Sobótka. Jest to święto przypadające na najkrótszą noc w roku ( 21-22 czerwca) czyli przesilenie letnie.


Pochodzenia nazwy tegoż święta badacze doszukują się na dwa sposoby. Może ona nawiązywać do bóstwa zwanego Kupałą, który był (lub była – nie ma zgodności co do płci) słowiańską wersją boga miłości (greckiego Kupidyna). Czasami uważa się go też za syna Swaroga, bądź jedną z jego personifikacji. Druga teoria dowodzi, że nazwa wywodzi się z indoeuropejskiego słowa „kup” (żarzyć się, jarzyć), lub „kump” (które oznacza jakąś grupę, wspólnotę, zbiorowość). Nazwa sobótka natomiast może oznaczać „mały sabat” – takie określenie jest prawdopodobnie efektem chrystianizacji słowiańszczyzny, w trakcie której starano się zdemonizować pogańskie święta i obrzędy.  Na innych obszarach Europy również występuje podobne święto – na Wyspach Brytyjskich Midsummer, w krajach germańskich Mittsommerfest, w Finlandii i Estonii, na Litwie, a także na Łotwie jako święto państwowe pod nazwą Ligo. Pośrednio przypomina także celtyckie Beltaine/Beltane (obchodzone z 30 kwietnia na 1 maja, będące zakończeniem wiosny i początkiem lata).


Kobiety puszczające wianki w noc kupały.
Źródło: 
zielarka.com.pl
Noc Kupały to święto wielowątkowe. Dotyczy żywiołów – ognia i wody (czyli podstawowych apotropeionów), kultu płodności, miłości, zakończenia wiosny (żegnano boga Jaryłę) i powitania lata. Z powodu szczególnego czasu, jakim jest najkrótsza noc w roku ułatwiony jest kontakt z zaświatami i tym samym magiczne rytuały mają dużą siłę oddziaływania. Świętujący rozpalają ogniska i skaczą przez nie, kąpią się w rzekach (oczyszczająca moc żywiołów). Młodzieńcy wróżą z wianków puszczanych na wodzie – jeśli zatonie, właścicielkę czeka rychła śmierć, natomiast gdy popłynie daleko oznacza to, że panna nie może się spodziewać rychłego zamążpójścia. Gdy młodzieniec wyłowi wianek puszczony na wodę, dziewczyna, która uwiła ten wianek, stanie się jego żoną. Współcześnie rytuał puszczania wianków cieszy się coraz większą popularnością, co można zaobserwować w Warszawie czy Krakowie.

Witold Pruszkowski Kwiat Paproci
Szczególnym rytuałem jest poszukiwanie w lesie kwiatu paproci (zwanego też perunowym kwiatem). Pod tym pretekstem pary udają się w zaciszne miejsce by oddawać się uciechom cielesnym. Seks przedmałżeński był u Słowian obwarowany licznymi zakazami i regułami, ale w Noc Kupalną dozwolone (a nawet wskazane) było oddawanie się wolnej miłości. Stanowiło to w pewien sposób ujście dla wstrzemięźliwości przedmałżeńskiej ograniczonej wspomnianymi zakazami.

Mój wianek kupalnocny, 2016,
Foto Agnieszka Bartosiewicz
Na różnych obszarach słowiańszczyzny występowało wiele innych rytuałów. Wróżono z kwiatów, ziół, wody w studniach. Obchodzono domostwa z pochodniami, co miało zapewnić bezpieczeństwo, pomyślność i ochronę przed złymi siłami. Nieodłącznym elementem było również ucztowanie. Można w zasadzie uznać, że było to najważniejsze słowiańskie święto, pełne radości, przepychu, cielesnych uciech i potężnych zabiegów magicznych, które zapewniały pomyślność na nadchodzący czas.

Do następnego. Buziaki. Bye

wtorek, 16 czerwca 2020

Kącik czarownicy: SABATH LITHA - Przesilenie letnie, święto kwiatów, ziół, ognia i energii słonecznej


Sabat Litha to dzień przesilenia letniego, czyli najdłuższy dzień w roku, który przypada na 21 czerwca, po którym następuje najkrótsza w roku noc. To magiczny czas Nocy Kupały, magicznego święta Litha, a zaraz po nich - w wigilię Św. Jana, czyli w nocy z 23 na 24 czerwca - Nocy Świętojańskiej. Obrzędy wiążące się z celebrowaniem przesilenia letniego są powszechnie znane u wszystkich ludów indoeuropejskich. Wszędzie spotyka się wiele wspólnych elementów, a zwłaszcza palenie ognisk.


Święto przesilenia letniego Celtowie nazywają ten dzień Świętem Litha, Aztekowie Ucztą Słońca a Słowianie - Nocą Kupały. Dlaczego jest to tak ważne święto? Ponieważ w tym czasie Słońce osiąga swój punkt kulminacyjny i grzeje najmocniej i najdłużej w ten sposób rozpoczynając lato. W tym dniu słońce wchodzi w znak Raka, dlatego też świeci bardzo jasno i ma silną magiczną moc.


Z dawnych legend możemy się dowiedzieć, że był to czas hucznych zabaw oraz otaczania szczególną czcią roślin i zwierząt. Celtowie w tym czasie szczególnie czcili Dąb jako symbol siły wytrwałości i majestatu. Kolory związane z tym sabatem to: zółty, zielony, pomarańczowy i czerwony. W czasie letniego przesilenia bogini staje się matka, która cierpliwie wyczekuje narodzin swojego ukochanego dzieciątka. Bóg pod postacią słońca triumfuje i ogrzewa promieniami ziemię. Litha to sabat kwiatów i ziół, które w czasie letniego przesilenia mają ogromną moc. Jest to również sabat ognia i energii słonecznej. Bogowie, do których powinniśmy się zwracać podczas letniego sabatu to: słowiański Kupała, egipski Rea, japoński Amaderasu, Apollo, Baldun, Afrodyta oraz Brigandia. Litha to  wspaniała okazja do odprawiania rytuałów na rzecz powodzenia w życiu miłosnym, a także na wszelkie praktyki związane z oczyszczaniem, uzdrawianiem i sporządzania amuletów zapewniających pomyślność. To wielkie święto płodności, czas poddania się miłości, zawierania ślubów małżeńskich.
Zioła do zaklęć w czasie letniego przesilenia i ich energie:

  • bylica pospolita - jasnowidzenie, wróżby, sny, zdolności parapsychiczne;
  • cynamon - moc, dobrobyt, miłość, energia;
  • dziurawiec zwyczajny - ochrona, siła, szczęście, uzdrowienie;
  • jemioła - miłość, płodność, ochrona, siła;
  • krwawnik pospolity - miłość, małżeństwo, ochrona, uzdrowienie, zdolności parapsychiczne;
  • naparstnica - energie elfów, uzdrowienie, ochrona;
  • rozmaryn - miłość, ochrona, oczyszczenie, mądrość, pamięć;
  • werbena - magia, moc, ochrona, oczyszczenie, uzdrowienie.


Kwiaty do zaklęć w czasie letniego przesilenia i ich energie:

  • lawenda - uzdrowienie, miłość, spokój, oczyszczenie;
  • nagietek - uzdrowienie, spokój, ochrona, dostatek;
  • róża - miłość, atrakcyjność, seks, spokój, ochrona;
  • rumianek - uspokojenie, determinacja, intuicja, komunikacja, oczyszczenie;
  • stokrotka - miłość, szczęście, znaki;
  • wrzos - hojność, wzrost, ochrona.


Kolory świec do rytuałów w czasie letniego przesilenia i ich energie:

  • biały - oczyszczenie, uzdrowienie, wróżby, niewinnosć, pokój, ochrona;
  • czerwony - odwaga, kreatywność, pożądanie, energia, ogień, żądza, pasja, miłość erotyczna, siła woli;
  • pomarańczowy - zdolność adaptacji, komunikacja, odwaga, optymizm, sukces, kreatywność, energia;
  • zielony - dobrobyt, obfitość, wzrost, nowy początek, uspokojenie;
  • złoty - bóstwa solarne, siła, sukces, słońce, mądrość, energia, moc, dobrobyt;
  • żółty - szczęście, inteligencja, uczenie się, siła woli, wymarzona praca, słońce, zdolności parapsychiczne.


Kamienie do rytuałów w czasie letniego przesilenia i ich energie:

  • cytryn - obfitość, równowaga, ochrona, świadomość parapsychiczna;
  • diament - odwaga, duchowość, uzdrowienie, ochrona, siła;
  • karneol - odwaga, uzdrowienie, spokój, ochrona, energia seksualna.
  • szmaragd - miłość, pamięć, ochrona, moce parapsychiczne;
  • tygrysie oko - energia, odwaga, szczęście, dobrobyt.


Jak już wspomniałam, sabat Litha jest świętem kwiatów i ziół, których moc jest wtedy znacznie większa. Warto więc z tego skorzystać i poświęcić część dnia na zbieranie roślin naładowanych słoneczną energię, a następnie zasuszyć je i używać do swoich magicznych praktyk. Dodatkowo podczas spaceru złóż pod dębem, królem drzew, ofiarę w postaci wody, owoców i orzechów. Poświęć też chwilę na medytację i poczuj jak przez twoje ciało przepływa energia otaczającej cię wokół przyrody. Jeśli w swoich magicznych przedmiotach masz amulet z rośliną, której energia jest wzmocniona letnim przesileniem (czyli np. paproć, lawenda czy rumianek). Jest to dobry czas, aby czerpać z niego energię.

Podczas Litha nie może zabraknąć ognia. Jeśli masz możliwość rozpalenia ogniska, zrób to, zaproś bliskich, przyjaciół i we wspólnym gronie medytujcie, wpatrując się w płomienie. Spędź letnie przesilenie wspólnie, bawiąc się, jedząc, pijąc i rozmawiając. Ognisko możesz zastąpić świecami i kadzidłami, których płomień również nadaje się do medytacji.

Nieodłącznym elementem przesilenia letniego są wianki. Ich wykonanie może być magicznym rytuałem, który mogą wykonać kobiety, jak i mężczyźni. Wianek możesz wykorzystać jako dekoracja włosów, drzwi/okien lub ołtarza. Możesz go również użyć do rytuału miłosnego na przyciągnięciu miłości. Wtedy ofiaruj swój wianek żywiołowi wody z intencją znalezienia miłości.



Obrzędy i rytuały magiczne na letnie przesilenie



Zwyczajem Nocy Kupały/Świętojańskiej jest poszukiwanie niebieskiego kwiatu paproci, znaku wielkiego szczęścia, mądrości oraz zdolności widzenia wszystkich skarbów ukrytych w ziemi. Zakwita on raz w roku i bardzo ciężko go znaleźć. Zgodnie z wróżbą osoba, która go odszuka, musi być bardzo odważna i prawa. Gwarantuje on szczęście, bogactwo oraz możliwość wpływania na uczucia innych. Była to jedna z niewielu nocy, kiedy para zakochanych mogła samotnie, bez żadnej przyzwoitki, ruszyć w las na poszukiwanie mitycznego kwiatu paproci. O świcie młodzi powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą przeskoczyć przez płomienie ogniska trzymając za dłonie. Skok pary przez ognisko podobno w tym jednym dniu w roku stanowił symboliczny rytuał zawarcia małżeństwa.

Jednym z Rytuałów ochronnych z zastosowaniem ziół było zakładanie na rogi bydła  zasuszonych wianków z bylicy, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Popularnym zwyczajem było również zawieszanie bukietu kwiatów na drzwiach, który odstraszał złe duchy, chronił przed chorobą i gwarantował dobre zamążpójście. Bukiet o magicznych właściwościach ochronnych powinien składać się z siedmiu czarodziejskich roślin: bylicy, rosiczki, szałwi, łopianu, ruty, dziewanny i dziurawca.

Powitanie świtu (zaklęcie dla Powietrza):

Zgodnie z tradycją o poranku w dniu Przesilenia Letniego należy pozdrowić wschodzące Słońce. O ile to możliwe, wykonaj to proste zaklęcie na zewnątrz albo przed otwartym oknem skierowanym na wschód. Do zaklęcia będziesz potrzebować kadzidła. Może być różane, lawendowe, sosnowe, cynamonowe, cytrynowe lub pomarańczowe, ale też możesz użyć takiego, jakie lubisz.

Wstań z łóżka odpowiednio wcześnie, aby móc zobaczyć wschodzące Słońce (jeśli możesz, stań przed otwartym oknem albo wyjdź na zewnątrz). Kiedy niebo zaczyna się rozjaśniać, zapal kadzidło, delikatnie dmuchnij w jego dym i powiedz:


"Błogosławione Słońce, witam twoje promienie
przed nadejściem świętego dnia przesilenia.
Niech będą pozdrowione twoje ciepło i światło, 
przynoszące dzień wychodzący z nocy.
Witam świt z radosnym sercem,
i tak właśnie rozpoczyna się Letnie Przesilenie!"

Postój przez kilka chwil ze Słońcem padającym Ci na twarz, wysyłając dym z kadzidła w eter jako ofiarę dla bogini świtu. Napełnij się energią Przesilenia Letniego oraz jego radością.


Magia leczniczej wody (zaklęcie dla Wody):

Do tego rytuału będziesz potrzebowała głębokiego kotła albo misy oraz wystarczającej ilości wody (o ile to możliwe, użyj w tym celu wody deszczowej albo wody z rzeki, jeziora czy źródełka) do wypełnienia nią naczynia prawie po same brzegi. Potrzebna będzie również mała miseczka wypełniona solą morską albo zwykłą solą kuchenną, kawałek białej lub żółtej tkaniny, a także wybrane przez Ciebie zioła lecznicze (najlepsze będą kwiaty czarnego bzu, lawenda, melisa lekarska, krwawnik pospolity albo werbena- możesz użyć jednego z nich, albo kilku naraz). Dla dodatkowego wzmocnienia czarodziejskiej mocy możesz położyć na dnie miski jeden z kamieni szlachetnych związanych z sabatem Litha, np. cytryn, karneol, jadeit, tygrysie oko itp.

O ile to możliwe, ustaw naczynie z wodą w miejscu, gdzie padają promienie Słońca (najlepiej na dworze, ale jeśli musisz pozostać w pomieszczeniu, spróbuj znaleźć w nim miejsce, gdzie Słońce będzie padać wprost na powierzchnię wody). Usiądź albo uklęknij przed misą z wodą i obserwuj promienie Słońca pląsające na jej powierzchni i użyczające jej swojej mocy i energii. Weź głęboki oddech i powiedz:


"Ta woda jest święta i czysta."

Teraz weź szczyptę soli i rozsyp ją na wodzie, mówiąc:


"Tak jak fale oceanu i łzy Bogini Matki,
tak sól i woda są świętą jednością."

Następnie pokrusz w ręce małą ilość ziół i rozsyp je na powierzchni wody, mówiąc:


"Te uzdrawiające zioła, dar od kwitnącej ziemi,
użyczają swych leczniczych właściwości wodzie
i również są świętą jednością."

Złap kocioł lub miskę po obu stronach i poczuj energię wody znajdującej się wewnątrz. Zamknij oczy i wyobraź sobie starożytne źródło, święte i potężne, a potem zobacz, jak zamienia się ono w misę znajdującą się w Twoich rękach. Otwórz oczy i zanurz dłonie w wodzie. Pozostaw je tam tak długo, jak zechcesz, czując uzdrawiającą energię soli, ziół i wody przepływającej od Twoich palców w górę do całego Twojego ciała. Kiedy jesteś gotowa, przytrzymaj ociekające wodą dłonie nad misą i powiedz:


"Ta woda jest święta i błogosławiona, i ja także."

Teraz wytrzyj dłonie w kawałek tkaniny. Następnie pozostaw naczynie z wodą na swoim ołtarzu na resztę dnia albo wylej ją po uprzednim podziękowaniu jej za posługę.


Magia płomienia świecy (zaklęcie dla Ognia):

Do tego rytuału będziesz potrzebowała średniej wielkości kotła albo żaroodpornej miski, piasku lub soli oraz siedmiu małych cienkich świeczek. Najlepsze będą świece wykonane z wosku pszczelego, w kolorze czerwonym, pomarańczowym, żółtym albo w kombinacji tych kolorów. Będziesz także potrzebować czterech kawałków czerwonej albo pomarańczowej wstążki. Powinny być na tyle długie, aby można je było zawiązać wokół kostek u nóg i luźno na rękach, tak, aby część wstążki powiewała w czasie, kiedy będziesz się poruszać. Dla pełni efektu zaklęcie powinno być odprawiane o zmierzchu albo w ciemności, kiedy światło płomieni świec będzie dobrze widoczne. Zaklęcie można wykonać zarówno na zewnątrz, jak i w pomieszczeniu.

Ustaw kocioł albo naczynie na ziemi (o ile to możliwe, postaw go w takim miejscu, wokół którego będziesz mogła bezpiecznie tańczyć) i napełnij w trzech czwartych piaskiem (albo solą). Następnie ustaw siedem świeczek w piasku. W chwili, kiedy Słońce zachodzi, powiedz:


"Oto Letnie Przesilenie! Słońce jest pełne mocy i energii!"

Teraz zapal świece. Podczas zapalania każdej z nich powtórz:


"Słońce Pełni Lata, podziel się ze mną swoją siłą!
Słońce Pełni Lata, podziel się ze mną swoją siłą!"

Kiedy już wszystkie świece są zapalone, poświęć chwilę na wpatrywanie się w ich jasność. Poczuj ich ciepło podobne do ciepła Słońca. Kiedy jesteś gotowa, podnieś kawałki wstążek i trzymając je w bezpiecznej odległości od płomieni, unieś w obu dłoniach przed sobą i powiedz:


"Za pomocą tych wstążek przywołuję energię płomienia!
Za pomocą tych wstążek przywołuję potęgę Słońca!"

Teraz zawiąż po jednej wstążce wokół każdej kostki i każdego nadgarstka i poczuj, jak energia i moc wypełniają Cię od środka. Jeśli możesz, zatańcz albo poruszaj się wokół kotła, czerpiąc z niego jeszcze więcej cennej energii. Możesz także po prostu stanąć przodem do świec i poczuć, jak Twoje ciało pulsuje energią przesilenia. Kiedy jesteś gotowa, powiedz:


"Dziękuję wam, płomienie, za wszystko, co od was otrzymałam.
Wasz ogień i światło to dar,
który otaczam prawdziwą wdzięcznością.
Dziękuję ci, Słońce Pełni Lata, za moc i energię,
które dajesz ziemi, a którymi teraz dzielisz się ze mną,
za co jestem tak wdzięczna."

Teraz zgaś świece. Jeżeli chcesz, możesz nosić na sobie lub ze sobą jedną lub kilka wstążek, kiedy tylko potrzebujesz zastrzyku energii albo chcesz się poczuć wzmocniona psychicznie.


Zielony dobrobyt (zaklęcie dla Ziemi):

Do tego rytuału będziesz potrzebowała trzech lub czterech rodzajów dowolnych ziół albo zielonych roślin, ale w swojej szczytowej formie (możesz wykorzystać np. bazylię, pietruszkę, tymianek, dziurawiec, krwawnik itp.), wąskiej, zielonej świeczki oraz żaroodpornego naczynia, aby położyć na nim świecę i zioła. Potrzebne będą również: mała miseczka z solą, mała miseczka z wodą, kadzidło np. szałwiowe, wykałaczka oraz pusta misa lub kociołek.

Najlepszy czas do odprawiania zaklęcia to południe, a miejsce- na dworze, pod jasno świecącym Słońcem, ale jeśli nie masz innej możliwości, to można to robić także o innej porze i w zamkniętym pomieszczeniu. Wyryj w świecy wykałaczką runę Fehu. Możesz także narysować na niej krzyż równoramienny, spiralę, koło albo jakiekolwiek inne symbole Przesilenia Letniego, które są Ci bliskie. Ustaw świecę na środku talerza lub innego naczynia, a wokół krawędzi naczynia starannie rozłóż zioła. Zapal świecę i wypowiedz następujące słowa:


"Przywołuję moc Słońca podczas Pełni Lata,
aby zasilić energią moje działania magiczne
za pomocą żywiołu Ognia."

Posyp zioła odrobiną soli i powiedz:


"Przywołuję żywioł Ziemi,
aby zasilić energią moje działania magiczne
i pobłogosławić te rośliny, 
które zrodziły się z jej żyznej gleby."

Teraz spryskaj zioła odrobiną wody i powiedz:


"Przywołuję żywioł Wody,
aby zasilić energią moje działania magiczne,
tak jak deszcz wzmacnia wszelką roślinność na polach i łąkach."

Następnie zapal kadzidło i okadź nim zioła, mówiąc:


"Skoro Wiatr roznosi pyłki i zapładnia cały świat, 
niech przyniesie mi on dobrobyt i obfitość."

Podnieś kilka łodyg z każdego gatunku ziół i potrzymaj je w ręku. Poczuj ich energię wibrującą między palcami i zmiażdż je delikatnie tak, aby ich aromat wzniósł się w kierunku letniego Słońca. Potem wypowiedz następujące zaklęcie:


"Zioła i rośliny, Słońce i światło
wzmocnione przez glorię Letniego Przesilenia.
Zieleń się zieleni, złoto jaśnieje,
niech płynie dobrobyt.
Niech tak będzie."

Umieść zioła, które trzymasz, w pustej misce i pozostaw je na ołtarzu, postaw w pełnym Słońcu albo też wykorzystaj w kuchni (jeśli wybrałaś do rytuału rośliny jadalne).

Z uwagi na to, że dla każdego z żywiołów istnieje odrębne zaklęcie, to w sytuacji, kiedy naprawdę chcesz uzyskać maksymalną ilość energii z Przesilenia Letniego, możesz wykonać całodzienny rytuał zawierający w sobie wszystkie cztery zaklęcia i włączyć je w Twój dzień. Zacznij o świcie powitaniem świtu (zaklęcie dla Powietrza), wykonaj zaklęcie leczniczej wody późnym rankiem albo późnym popołudniem, zaklęcie na zielony dobrobyt w południe, a potem zakończ dzień o zachodzie Słońca magią płomienia świecy.



Skarbnicą informacji o starych, ale również współczesnych sposobach świętowania letniego przesilenia, jest książka Deborah Blake Litha. Rytuały, przepisy i zaklęcia na przesilenie letnie, dostępna w formie ebooka. Znalazły się w niej nie tylko zaklęcia i rytuały, ale również medytacje, historia, tradycyjne nauki, inwokacje, czyli wezwania Boga, Bogini i bóstw związanych z letnim przesileniem, wróżby, a nawet przepisy kulinarne i sposoby wykonania magicznego rękodzieła do ozdoby domu. To znakomity magiczny poradnik dla każdego, kto pragnie celebrować magiczne święta i tym samym żyć w harmonii z cyklami Natury.


Jako, że jest to sabat Litha związany ze słońcem, rytuały możemy wykonywać rano o wschodzie słońca i w południe. Jest to także święto związane z ogniem więc można np. napisać modlitwę w jakiejś intencji i potem spalić ją w ogniu świecy lub ogniska. Jeżeli chciałbyś w tym czasie wykonać jakieś działanie odnośnie swego zdrowia polecam kąpiel z leczniczymi ziołami lub solami. Ja postanowiłam uczcić Sabat Litha paląc różową świecę w intencji swojej miłości,  plecieniem wianków, ogniskiem z rodziną oraz specjalnym układem kart w kształcie litery "L".

Przesilenie letnie to był mój pierwszy sabat. Pamiętam jak z siedem lat temu przypadkiem gdzieś trafiłam na wzmiankę o słowiańskiej Kupalnocce i postanowiłam ją celebrować zamiast chrześcijańskiej Nocy Świętojańskiej. To był mój pierwszy kontakt z magią i rodzimą wiarą i od tego momentu zaczynałam się stawać wiedźmą. Bardzo długo czekałam na Litha, byłam niesamowicie podjarana, zachowywałam się jak mała dziewczynka. 20 czerwca piekłam babeczki, nazbierałam dużo rumianku i lawendy, paliłam jak głupia świece pomarańczowe i zielone oraz kadzidełka oczyszczające a nastepnego dnia z przyjaciółkami pojechałyśmy rowerami nad Rawkę, zrobiłyśmy sobie biwak, uplotłyśmy wianki, które potem oddałyśmy wodzie, rozpaliłyśmy ognisko, wokół którego tańczyłyśmy i pływałyśmy. Tę noc spędziłyśmy śpiąc w śpiworach pod gołym niebem. To było takie ekscytujące. Do dzisiaj to powtarzamy. Mam nadzieję, że twoja celebracja letniego przesilenia będzie równie wyjątkowa.


Do następnego. Buziaki. Bye



środa, 3 czerwca 2020

Guślarz, wołchw i żerca i ich rola w życiu dawnych Słowian


„Czyscowe duszeczki! W jakiejkolwiek świata stronie: Czyli która w smole płonie, Czyli marznie na dnie rzeczki, Czyli dla dotkliwszej kary, W surowym wszczepiona drewnie, Gdy ją w piecu gryzą żary, I piszczy, I płacze rzewnie; Każda spieszcie do gromady!”


Fragment ten pochodzi z jednego z najbardziej znienawidzonych przez uczniów utworów w kanonie lektur szkolnych. Czy domyślasz się o jaką pozycję chodzi? Tak, dobrze zgadujesz – mowa o Dziadach  Adama Mickiewicza, cytowane słowa padają zaś z ust Guślarza, zwołującego duchy do udziału w obrzędzie Dziadów. Kiedy za szkolnych czasów nadeszła pora na zapoznanie się z tą lekturą, byłam tak samo znudzona jak i reszta klasy. Dopiero po dłuższym czasie doceniłam, jeśli już nie styl utworu, to wiedzę o zwyczajach naszych przodków spisaną przez autora. A wiedza ta była autentyczna, nie miała swych korzeni jedynie w wyobraźni poety.

Nie wszyscy wiedzą, że Adam Mickiewicz przebywając na emigracji w Paryżu poprowadził w Collège de France cykl wykładów poświęconych literaturze, tradycji i historii Słowian. Prelekcje były wysoko cenione przez słuchaczy, którzy na bieżąco utrwalali ich treść w formie pisemnej, dzięki czemu i my możemy się z nimi zapoznać. Uwzględniając współczesny Mickiewiczowi stan wiedzy oraz skłonność naszego wieszcza narodowego do pewnego ubarwiania rzeczywistości, możemy czerpać z jego prac informacje na temat słowiańskich obyczajów.

Guślarz według Adama Mickiewicza

Guślarz. 
Autor: Andriej Aleksijewicz Szyszkin
Mickiewicz przedstawiał guślarza jako osobę sprawującą pieczę nad prawidłowym przebiegiem ludowych rytuałów. Jeśli doszukiwać się w jego postaci odpowiednika kapłana, to było to kapłaństwo specyficzne, ponieważ guślarz nie tyle służył konkretnemu bóstwu co nakazom tradycji. Guślarz posiadał wiedzę na temat zwyczajów o wielosetletniej tradycji, wiedzę która nie była ogólnie dostępna, lecz najprawdopodobniej przekazywana wybranym osobom z pokolenia na pokolenie. Guślarz posługiwał się magią i miał możliwość wglądu w sfery niedostępne innym ludziom, widział przyszłość i przeszłość. To on w imieniu społeczności nawiązywał kontakt z duchami i on był w stanie nad nimi zapanować. Co ciekawe w Dziadach mamy do czynienia ze specyficzną hybrydą chrześcijańskich wartości i pogańskich obrządków, które najwyraźniej utrzymywały się w ludowej świadomości jeszcze kilkaset lat po chrystianizacji.

Guślarz, czy wołchw?

Wołchw, Autor: Wiktor Wasniecow
Mickiewiczowskiej definicji guślarza odpowiada osoba wołchwa, przy czym drugi termin stanowi tu nazwę chronologicznie pierwotną. Wyraz guślarz naro-dził się dopiero po chrystianizacji Polski. W tradycji wschodnio słowiańskiej i ruskiej wołchwowie byli ludźmi zajmującymi się sferą magiczną życia plemiennego. Termin wołchw jest również powiązany z fińskim słowem welho – czarownik. Być może wołchwowie pełnili również funkcję przewodniczą w rytuałach ofiarno- błagalnych poszczególnych bóstw. Ich magiczne moce mogły być wrodzone i przyjmować między innymi formę jasnowidzenia, czy przemawiania w imię przodków. Wyżej jednak ceniono osoby, które prócz tychże zdolności podejmowały się trudu zdobycia szerszej wiedzy na temat praktyk magicznych, jak to określił Henryk Łowmiański – wołchwów „zawodowych”. Na Rusi magią zajmowali się również kudiesnicy, którzy jednak nie cieszyli się tak wielkim szacunkiem jak wołchwowie, prawdopodobnie posiadając bardziej ograniczony wachlarz umiejętności. Aspekt uzdrowicielski działalności wołchwów nasuwa z kolei myśl o ich konotacjach z rozpowszechnionymi w innych rejonach terminami szeptun, wiedun, czy lekownik. Wołchwowie dzięki swym mocom interweniowali także w nieurodzajnych czasach, musieli więc posiadać mniejszą lub większą władzę nad siłami natury.

Rytualny taniec wołchwów

Wołchw, Autor: DuszanB
Wołchwów można postrzegać jako szamanów, czerpiących moc wprost z przyrody. Charakterystyczny był sposób w jaki wprawiali się w stan ekstazy, umożliwiającej wieszczenie i uzdrawianie chorych. Mianowicie łączyli oni rytualny taniec z przyjmowaniem magicznych środków, czyli mówiąc wprost substancji psychoaktywnych. Podczas rytuałów wołchwowie ubierali podobno skóry i głowy wilków, chcąc upodobnić się do boga Welesa.

Wołchw w ruskich podaniach i bylinach

W ruskich podaniach można spotkać się z opisem wołchwa obdarzonego ogromną mocą magiczną, który był w stanie przyjmować postać dzikich zwierząt. Przemierzał on rzekę nazwaną od jego imienia – Wołchow – a także Ruskie Morze oraz Morze Waregów. Umiał także przekształcić się w smoka, a tak był wielki, że swoim ciałem jeśli chciał przegradzał rzekę.


Żerca - kapłan

Odpowiednikiem wschodniego wołchwa był w pozostałych rejonach słowiańszczyzny żerca. Podobnie jak wołchw posiadał on magiczne moce i wiedzę o rytuałach. Aleksander Brückner w jednym zdaniu wymienia żercę, wołchwa, guślarza i kapłana, nie dokonując między nimi szczególnego rozróżnienia. Jednak funkcja żercy w społeczności miała specyficzny charakter. Żercę można przyrównać do kapłana – ofiarnika. Bywało, że był on powiązany z konkretnym bóstwem, jak w przypadku świątyni Świętowita w Arkonie. Kapłan posiadał moc przemawiania w imieniu boga, odczytywał jego wolę. Żerca w porównaniu z wołchwem brał tez czynniejszy udział w życiu lokalnej społeczności, rozstrzygał spory, prowadził procesy, doradzał, zawierał małżeństwa, wyznaczał czas obrzędów. Szczególnie na Połabiu żercy cieszyli się dużym szacunkiem społeczności, ze względu na ich bliskie powiązania z bóstwami. Wyróżniali się także wyglądem, zachowując długie włosy i nosząc powłóczyste, długie szaty; porównać ich można do celtyckich druidów. Ich magia związana była z bóstwami niebiańskimi, zaś moc wołchwa powiązana była z królestwem Welesa. Być może to było przyczyną różnicy między tymi dwoma funkcjami. Magia wołchwów była bardziej mroczna, pierwotna.


Zważywszy na to, jak wiele tradycji słowiańskich utrzymało się wśród nas aż do dnia dzisiejszego, zastanawiające jest dla mnie dlaczego nie utrzymała się – choć w formie szczątkowej – również funkcja guślarza. A może jednak jest ona nadal żywa? Może nadal gdzieś na wsiach znajdują się znachorzy i szeptuchy/babki obdarzeni wiedzą głębszą od ogółu, do których instynktownie zwraca się lokalna społeczność w poszukiwaniu porady i wskazówek?


_____******_____


 Bibliografia:


Błażejewski A., Starożytni Słowianie, Wyd. Ossolineum, Wrocław 2007

Brückner A., Mitologia słowiańska, Armoryka, Sandomierz 2019, wg. edycji z 1918 r.
Glinka G. A., Kajsarow A. E., Dawna religia Słowian. Mitologia słowiańska i ruska, Armoryka, Sandomierz 2011
Kosiński T., Rodowód Słowian, Bellona, Warszawa 2017
Łowmiański H., Religia Słowian i jej upadek, PWN, Warszawa 1979
Szyjewski A., Religia Słowian, WAM, Kraków 2003

_____******_____

Do następnego. Buziaki. Bye



Kącik Czarownicy: Magia Świec

Magiczne działanie świec. Jaki kolor odpowiada jakiej intencji? Menu Produkty Wróć Kamienie naturalne i szlachetne Wróć Kamienie szlifowane ...